***
"MAMO CO MAM ROBIĆ"(powinien to nagrać i dorobić melodie) zwany Igorem został mistrzem w tworzeniu potworów , które mają mnie zgładzić. Moje plany wspaniałego weekendu w rodzinnym mieście zostały totalnie pokrzyżowane. Mimo to było sympatycznie i <3 RUDA CO MAM ROBIĆ nie odkryła bym tylu nowych miejsc w moim kochanym Wrzeszczu. Prawie rok czasu a tyle się pozmieniało. Wyjazd byłe megaśnie rodzinny (tzn jak na moją rodzinę U.U to było sielsko). Tosia odkryła swoją kobiecą stronę i wreszcie powiedziała jak jej bujeb bujeb wygląda (tak ma wyimaginowanego frendziaka ratowacza przed buką ). Podobno ma 2 lata, wąsa i kiteka (kitka). RUDA CO MAM ROBIĆ dała mi przepiękny morski gadżecik, pierścień mocy z zielonym bursztynem i gwiazką. Muszę się jej jakoś odwdzięczyć.... zrobię jej cuuuuudowniastą laurkę na dzień żydka. Gwiazdki, błękitne paski i rogi. Ostatnio Filipos przypominał mi o laurce zrobionej prze zemnie na jego naste urodziny z przed 4 lat 23 kwienia wyjazd do Krakowa... już się jaram!!Szykuje się weekend bez małej ^^ plus miłe towarzystwo. Tosia wykończyła klapkę mojego Włodka aż musiałam go okleić taśmą klejącą oraz oczojebnym papierem, na którym postanowiłam pobawić się w Janka Kozę <3 Czas nagli, pora spisać tubisiowe pomysły do magicznego zeszytu i składać wszytko do kupy. Chodź znając siebie to wszytko będę robić na ostatnią chwile w totalnym chaosie. Na szczęście mam 3kie swoich pomagaczy, którzy zawsze mi pomogą.... dobra Tosia trochę mniej ale się stara <3
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz