
Riri pojechała do Holandii... przejeżdżała przez Szczecin więc MUSIAŁAM z BJ ją pożegnać i pomachać białą chusteczką. Poszłam na PKS bo przecież oczywiste, że tam się zatrzymują autobusy... jednak zapomniałam że to Szczecin i tu jest inaczej :P podjechał pod PKP i z małą BJ biegłam do Riri(krótki czas postoju), maraton z Tośką na rękach i ze spadającymi kaloszkami. ( w drodze myślałam że się rozpłacze i wpadłam w panikę)Na szczęście Ruda już mi machała i mogłam jej powiedzieć kocham i takie tam bliźniacze sprawy
MaksQ jest na meczu w Srydgoszczy. Obiecał mi 3 czekolady i chyba jeszcze coś :3 Z BJ oglądamy Muminki. Mała mówi mi że Buka jest smutna bo samotna. Całe jesteśmy oklejone taśmą klejącą i mieszkanie też. Smutny dzień, smutna pogoda, smutno mi bo zawsze po umyciu okien spadnie deszcz ;/ Połamałam aparat i całe szczęście że był ubezpieczony (bardzo dobrze, że MaksQ wie jaka ze mnie gapa )Dostałam cudowny(bo rosyjski) album, dokładniej to 2 ze zdjęciami! plus jeden dojczlandzki, który jest nudniejszy. Chciała bym już przeprowadzkę do nowego mieszkania. Mam już pomysł na idealną kuchnie, którą miałam robić tu ale nie opłaca się na chwile inwestować w coś co mieli byśmy sprzedać obcym ludziom. Dlatego muszę poczekać i składować dodatki do kuchni marzeń (puszkę na kawę już mamy). Zmykam lepić "kamyki" z BJ :*
RUDUŚ kocham Cie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz